Blog Lecha Michalskiego społecznego strażnika praw obywatelskich w gminie wiejskiej.
niedziela, 31 sierpnia 2014
piątek, 29 sierpnia 2014
Rejestracja KWW
Jak, gdzie i do kiedy można zarejestrować Komitet Wyborczy Wyborców?
Chodzi o Komitet, który będzie mógł wystawiać kandydatów na Wójta i Radnych Gminy.
1. Już 5-ciu obywateli może utworzyć Komitet.
2. Nie trzeba zbierać podpisów wspierających inicjatywę utworzenia komitetu.
3. Utworzenie komitetu należy zgłosić w Delegaturze, która mieści się w Tarnowie przy Al. Solidarności 5-9 VII p., tel.: 146213958, do dnia 8 września 2014 r.
4. Do zgłoszenia należy dołączyć wypełnione załączniki nr. 1, 2, 3, które znajdują się na końcu artykułu “Informacja o tworzeniu komitetu wyborczego …”
Link do powyższego artykułu z którym warto sie zapoznać: http://pkw.gov.pl/tworzenie-komitetow-wyborczych-samorzad-2014/informacja-o-tworzeniu-komitetu-wyborczego-wyborcow-w-wyborach-do-rad-gmin-rad-powiatow-i-sejmikow-wojewodztw-oraz-wojtow-burmistrzow-i-prezydentow-miast-ktore-zostana-zarzadzonena-dzien-16-listopada-2014-r.html
Namawiam do tworzenia komitetów z uwagi na fakt, że w nadchodzących wyborach obowiązywać będą zmodyfikowane zasady. Będziemy mieć do czynienia z tzw. rejonizacją.
Np., na terenie sołectwa Ołpiny będzie aż 5 rejonów i w każdym z nich komitet będzie mógł wystawić nie więcej niż jednego kandydata. Czy to pomoże w rozbiciu obecnych klik - zobaczymy po wyborach.
czwartek, 28 sierpnia 2014
Nie strać szansy!
16 listopada 2014 r. odbędą się, także w naszej Gminie, Wybory Samorządowe.
W gminie Szerzyny nadchodzące Wybory to szansa na odsunięcie od władzy administrującą klikę skupioną wokół Wójta.
Szansy i wyboru nie będziemy mieć jeśli nie utworzymy własnych Komitetów Wyborczych.
Czasu jest niewiele, bo 8 września 2014 r. upływa termin powiadomienia Komisarza Wyborczego w Tarnowie o utworzeniu swojego Komitetu Wyborczego Wyborców.
W związku z powyższym apeluję:
po pierwsze - o tworzenie na terenie Gminy własnych Komitetów Wyborczych!
po drugie - o zgłaszanie się jako kandydaci na Radnych do Komitetu tworzonego przeze mnie.
po trzecie - zgłaszanie chętnych do Komisji Wyborczych (w tym roku dieta to około 300 zł)
Kandydaci na Radnych tworzonego przeze mnie Komitetu muszą spełniać następujące warunki:
1. Być ludźmi pracowitymi i z gruntu uczciwymi,
2. Nie mogą być związani w jakikolwiek sposób z obecną kliką i/lub partiami: PSL, PO, SLD i RP.
3. Posiadać własny komputer i dostęp do sieci.
4. Być przygotowani do prowadzenia swojego bloga i umieszczenia na nim życiorysu.
Rady Gminy Szerzyny możesz liczyć na roczne wynagrodzenie w granicach od kilku do kilkunastu tys. zł.
Zainteresowanych proszę o kontakt mailowy: tvszerzyny@gmail.com
Lech Michalski
środa, 13 sierpnia 2014
Wybory samorządowe 2014
Wyborco jesteś Suwerenem!
Nie daj się manipulować skorumpowanym, postkomunistycznym klikom!
Niemal wszyscy wyborcy zdają sobie sprawę, że rządzą nami skorumpowane kliki, faktycznie lub mentalnie zakorzenione w głębokim PRL-u.
Niemal wszyscy wyborcy zdają sobie sprawę z tego, że wybory w III RP niewiele mają wspólnego z procedurą demokratycznych wyborów.
Nikt jednak nie ma pomysłu jak temu zaradzić a to dla tego, że niemal wszyscy oczekują, że zmiany przyjdą “z góry”. Niedoczekanie!
Żeby wymusić zmiany musimy wziąć sprawę WYBORÓW w swoje ręce.
Oto co powinien uczynić każdy z nas przed nadchodzącymi wyborami samorządowymi?
1. Po ogłoszeniu list wyborczych zarządać od wszystkich kandydatów na Radnych i Wójta założenia w internecie swoich blogów wyborczych.
2. Na blogu wyborczym kandydat powinien:
a. umieścić swój szczegółowy życiorys (od 18 roku życia) z wyszczególnieniem wykształcenia i wszystkich miejsc pracy oraz przynależności do organizacji społecznych i partyjnych,
b. określić swój stosunek do PRL-u,
c. wyszczególnić i określić wartość swojego majątku,
d. wymienić z imienia i nazwiska wszystkich swoich krewnych i powinowatych do trzeciego stopnia pokrewieństwa i powinowactwa,
e. przedstawić swój program wyborczy i umotywować zgłoszenie swojej kandytatury,
f. zobowiązać się (jeśli zostanie wybrany) do natychmiastowego zrzeczenia się mandatu jeśli wyjdzie na jaw kłamstwo lub nie ujawnienie ważnych informacji na blogu.
3. Blog wyborczy powinien umożliwiać zadawanie pytań a kandydat powinien zobowiązać się do bezwłocznej (do trzech dni) odpowiedzi na pytania wyborców.
4. Kandydat zobowiązuje się, że jeśli uzyska mandat, blog wyborczy będzie prowadzony przez całą kadencję.
5. Suwerenny wyborca powinien wziąć udział w wyborach. Udział w wyborach to obywatelska powinność!
Na kandydatów, którzy nie utworzyli blogu wyborczego nie oddajemy głosu.
Jeśli żaden z kandydatów nie utworzy bloga wyborczego lub żaden z kandydatów nam nie odpowiada suwerenny wyborca powinien unieważnić swój głos, skreślając całą listę a to dlatego, że obowiązująca procedura nie przewiduje “wstrzymania się od głosu”.
Komuchy które tworzyły obowiązującą procedurę wyborczą pozbawiły nas możliwości demokratycznego wyboru. To co możemy uczynić w myśl obowiązującej procedury, to - nie pójść na wybory, unieważnić swój głos lub głosować na wybranych przez kliki kandydatów.
Proszę Państwa, weźmy sprawę w swoje ręce.
Wszyscy weżmy udział w wyborach a jeśli kandydaci nie zastosują się do naszych wymagań, unieważniajmy listy wyborcze.
Inną wymowę ma informacja PKW, że frekwencja wyborcza wynosiła 50% a inną, że frekwencja wynosiła 100% w tym oddano 50% nieważnych głosów.
Inną wymowę ma informacja PKW, że frekwencja wyborcza wynosiła 50% a inną, że frekwencja wynosiła 100% w tym oddano 50% nieważnych głosów.
Suwerenności Narodowej nie uzyskamy jeśli nie uzyskamy kontroli nad rządzącymi i nie wymusimy demokratycznej procedury wyborczej do samorządów i parlamentu.
Wyborco, skopiuj ten tekst lub link i prześlij do znajomych, kandydatów, prasy i partii politycznych.
Lech Michalski
http://straznikprawobywatelskich.blogspot.com/
www.youtube.com/tvszerzyny
poniedziałek, 26 maja 2014
Wybory do Parlamentu UE
Frekwencja w Wyborach zwłaszcza do Parlamentu Europejskiego świadczy o mentalności Narodu. Naród o mentalności niewolników w wyborach nie będzie brał udziału, naród o mentalności panów w wyborach zagłosuje. Frekwencja w granicach 10-20% świadczy o tym, że głosują twarde elektoraty partyjne, ci co się pragną dorwać do "żłobu" a nie bezinteresowne społeczeństwo. Unijny żłób jest obfity.
W wyborach do Parlamentu Unii w Polsce głosowało około 25% a w Niemczech prawie 50%.
Natomiast w wyborach Samorządowych i Parlamentarnych (krajowych) w zasadzie głosuje więcej osób, bo głosują zarówno ci co popierają obecnie rządzące kliki jak i ci, którzy rządzące kliki chcą usunąć. Dlatego frekwencja jest wyższa w granicach 30-55%.
Fakt, że w wyborach w Polsce nie bierze udziału 50-70% uprawnionych do głosowania świadczy o tym, że jesteśmy narodem o mentalności niewolników. Większość z nas nie dba o to, kto nami będzie rządził - Rusek, Niemiec, Żyd czy "polski" kolaborant.
A teraz zobaczmy jak przebiegały wybory do Parlamentu UE w gminie Szerzyny.
Uprawnionych do głosowania w naszej gminie jest 6 395 mieszkańców. Do urn pofatygowało się zaledwie 1 340 mieszkańców, co stanowi 20.95% uprawnionych do głosowania, tzn. na 10 "obywateli RP" tylko 2 spełniło swoją obywatelską powinność, choć pewnie 100% uprawnionych do głosowania występuje o z Unijne dopłaty.
Wniosek - nasza gminna społeczność to ludzie o mentalności chłopów pańszczyźnianych - niewolników i żebraków zarazem.
Z tych, co poszli do urn wyborczych aż 5% oddało głosy "nie ważne", co może świadczyć o tym, że w ten sposób zaprotestowali ( w naszej ułomnej ordynacji nie ma możliwości wstrzymać się od głosu) albo nie potrafią czytać instrukcji wyborczej ze zrozumieniem. Najwięcej głosów "nieważnych" oddano w Czermnej aż 8.56%. W Czermnej i Swoszowej była też najniższa frekwencja - odpowiednio 13.53% i 12.89%.
A teraz jak rozłożyły się głosy na poszczególne partie polityczne.
Ważnych głosów oddano 1 275.
Z tego aż 593 głosy czyli 46.51% oddano na Prawo i Sprawiedliwość. Na uwagę zasługuje fakt, że PiS, który cieszy się poparciem naszej społeczności do dziś nie ma swojej reprezentacji w Radzie Gminy.
Rada Gminy to kolesie o korzeniach lub mentalności komuszej wspartej przez pokolenie "młodych wilczków" pragnące zająć miejsce przy "korycie", wywodzących się ze zwolenników rządzącej partii PO, sympatyków Ruchu Palikota, PSL-u oraz Polski Razem "do koryta" Gowina.
Polska Razem Jarosława Gowina "najwidoczniej" (duże plansze") reklamowana w gminie, uzyskała drugi wynik - 153 głosy co stanowi 12%. Ten drugi, choć kiepski wynik PR, to pewnie zasługa Grześka G., który porzucił lub został usunięty z PO za usiłowanie wpisania do PO około setki naszych strażaków i sportowców.
Trzecie miejsce ze 152 głosami (11.92%) zajęło PSL, które wraz z PO i po zmianie partii przez GG z Polską Razem stanowi trzon kliki trzymającej władzę w naszej gminie.
Czwarty wynik 116 głosów (9.10%) uzyskała Polska Solidarna Ziobry.
Piąty wynik 115 głosów (9.02%) Nowa Prawica Korwina-Mikke.
Na szóstym miejscu uplasowała się Platforma Obywatelska Donalda Tuska, na którą oddano 103 głosy (8.08%).
Pozostałe partie uzyskały od kilku (3) do kilkunastu (18) głosów co stanowiło 0.24-1.41% ważnych głosów.
W gminie Szerzyny PiS i rozłamowa PS Ziobry uzyskały w wyborach do Parlamentu Unii łącznie 55.61% głosów. Natomiast PO i PR Gowina łącznie 20.08%.
Gminą Szerzyny administruje klika skupiona wokół postkomunistycznej PSL (kontynuacja niechlubnych tradycji ZSL). Wójt Kmiecik był i pewnie jest sympatykiem PSL-u a przewodniczący Gminy Antas był (jak głosi wieść gminna) członkiem PZPR. Pan Antas mimo, że pełni ważne funkcje społeczne nie chce ujawnić ani swojego wykształcenia ani społeczno-politycznego życiorysu.
Następne wybory, tym razem Samorządowe na jesieni tego roku. Zwolennicy PiS i PS powinni się zorganizować, wystawić i zagłosować na swoich kandydatów i w końcu usunąć od władzy obecnie administrującą, pożałowania godną klikę.
W wyborach do Parlamentu Unii w Polsce głosowało około 25% a w Niemczech prawie 50%.
Natomiast w wyborach Samorządowych i Parlamentarnych (krajowych) w zasadzie głosuje więcej osób, bo głosują zarówno ci co popierają obecnie rządzące kliki jak i ci, którzy rządzące kliki chcą usunąć. Dlatego frekwencja jest wyższa w granicach 30-55%.
Fakt, że w wyborach w Polsce nie bierze udziału 50-70% uprawnionych do głosowania świadczy o tym, że jesteśmy narodem o mentalności niewolników. Większość z nas nie dba o to, kto nami będzie rządził - Rusek, Niemiec, Żyd czy "polski" kolaborant.
A teraz zobaczmy jak przebiegały wybory do Parlamentu UE w gminie Szerzyny.
Uprawnionych do głosowania w naszej gminie jest 6 395 mieszkańców. Do urn pofatygowało się zaledwie 1 340 mieszkańców, co stanowi 20.95% uprawnionych do głosowania, tzn. na 10 "obywateli RP" tylko 2 spełniło swoją obywatelską powinność, choć pewnie 100% uprawnionych do głosowania występuje o z Unijne dopłaty.
Wniosek - nasza gminna społeczność to ludzie o mentalności chłopów pańszczyźnianych - niewolników i żebraków zarazem.
Z tych, co poszli do urn wyborczych aż 5% oddało głosy "nie ważne", co może świadczyć o tym, że w ten sposób zaprotestowali ( w naszej ułomnej ordynacji nie ma możliwości wstrzymać się od głosu) albo nie potrafią czytać instrukcji wyborczej ze zrozumieniem. Najwięcej głosów "nieważnych" oddano w Czermnej aż 8.56%. W Czermnej i Swoszowej była też najniższa frekwencja - odpowiednio 13.53% i 12.89%.
A teraz jak rozłożyły się głosy na poszczególne partie polityczne.
Ważnych głosów oddano 1 275.
Z tego aż 593 głosy czyli 46.51% oddano na Prawo i Sprawiedliwość. Na uwagę zasługuje fakt, że PiS, który cieszy się poparciem naszej społeczności do dziś nie ma swojej reprezentacji w Radzie Gminy.
Rada Gminy to kolesie o korzeniach lub mentalności komuszej wspartej przez pokolenie "młodych wilczków" pragnące zająć miejsce przy "korycie", wywodzących się ze zwolenników rządzącej partii PO, sympatyków Ruchu Palikota, PSL-u oraz Polski Razem "do koryta" Gowina.
Polska Razem Jarosława Gowina "najwidoczniej" (duże plansze") reklamowana w gminie, uzyskała drugi wynik - 153 głosy co stanowi 12%. Ten drugi, choć kiepski wynik PR, to pewnie zasługa Grześka G., który porzucił lub został usunięty z PO za usiłowanie wpisania do PO około setki naszych strażaków i sportowców.
Trzecie miejsce ze 152 głosami (11.92%) zajęło PSL, które wraz z PO i po zmianie partii przez GG z Polską Razem stanowi trzon kliki trzymającej władzę w naszej gminie.
Czwarty wynik 116 głosów (9.10%) uzyskała Polska Solidarna Ziobry.
Piąty wynik 115 głosów (9.02%) Nowa Prawica Korwina-Mikke.
Na szóstym miejscu uplasowała się Platforma Obywatelska Donalda Tuska, na którą oddano 103 głosy (8.08%).
Pozostałe partie uzyskały od kilku (3) do kilkunastu (18) głosów co stanowiło 0.24-1.41% ważnych głosów.
W gminie Szerzyny PiS i rozłamowa PS Ziobry uzyskały w wyborach do Parlamentu Unii łącznie 55.61% głosów. Natomiast PO i PR Gowina łącznie 20.08%.
Gminą Szerzyny administruje klika skupiona wokół postkomunistycznej PSL (kontynuacja niechlubnych tradycji ZSL). Wójt Kmiecik był i pewnie jest sympatykiem PSL-u a przewodniczący Gminy Antas był (jak głosi wieść gminna) członkiem PZPR. Pan Antas mimo, że pełni ważne funkcje społeczne nie chce ujawnić ani swojego wykształcenia ani społeczno-politycznego życiorysu.
Następne wybory, tym razem Samorządowe na jesieni tego roku. Zwolennicy PiS i PS powinni się zorganizować, wystawić i zagłosować na swoich kandydatów i w końcu usunąć od władzy obecnie administrującą, pożałowania godną klikę.
sobota, 17 maja 2014
List prof. Ryszarda Terleckiego
Szanowni Państwo,
Za półtora roku odbędą się wybory parlamentarne, od których wyniku zależeć będzie przyszłość Polski. Prawo i Sprawiedliwość będzie przekonywać wyborców, aby odsunąć od władzy koalicję PO-PSL, odbudować zniszczoną gospodarkę, przywrócić do życia polski przemysł, uzdrowić sądownictwo i cały wymiar sprawiedliwości, zdusić korupcję, skutecznie wzmocnić rodzinę, podnieść z upadku służbę zdrowia i szkolnictwo, odbudować armię. Będziemy walczyć o przywrócenie siły polskiego państwa, które musi zapewnić swoim obywatelom dostatek i bezpieczeństwo.
Ale dziś stajemy przed wyborami do europarlamentu, które przesądzą o pozycji Polski wewnątrz Unii Europejskiej, o znaczeniu Polski w świecie. Chcemy wygrać te wybory, aby osiągnąć trzy najważniejsze cele.
Po pierwsze chcemy doprowadzić do wyrównania różnic w rozwoju gospodarczym, w poziomie życia Polaków z obywatelami bogatszej części Europy, chcemy polskiej młodzieży zapewnić takie same warunki zdobycia wykształcenia i znalezienia pracy, jakie mają jej rówieśnicy na Zachodzie. Możemy tego dokonać przez wyrównanie dopłat dla rolników i przedsiębiorców z dopłatami, które przyznawane są w Niemczech czy we Francji. Stypendia dla polskich uczniów i studentów, fundusze zapewniające lepsze warunki wychowania dzieci czy opieki nad osobami w podeszłym wieku, muszą być takie same, jak w bogatych krajach Unii Europejskiej.
Po drugie musimy powstrzymać docierającą już do Polski falę chorych ideologii, moralnego nihilizmu, obyczajowych patologii, politycznego cwaniactwa, prywaty i chciwości. Musimy ochronić polską młodzież i polską rodzinę przed propagandą dewiacji, musimy uchronić polski patriotyzm przed zakusami sprzedawczyków. Wielu Europejczyków nie chce wyrzec się swojej wiary i tradycji, musimy wspólnie z nimi obronić fundamenty naszej cywilizacji i kultury.
Przyszło nam żyć na przeciągu historii, między Rosją, a Niemcami, które chętnie dogadują się nad naszymi głowami. Dlatego po trzecie, aby zapewnić bezpieczeństwo nam i naszym dzieciom, będziemy budować – w ramach Unii Europejskiej, ale także poza jej granicami – sojusz państw podobnie jak my narażonych na rosyjsko-niemiecką dominację. Będziemy zabiegać o sojusz państw od Finlandii po Turcję, razem z naszymi przyjaciółmi z Węgier, Słowacji, Rumunii, Łotwy. Będziemy chcieli pozyskać dla takiego sojuszu Litwę i Ukrainę, Mołdawię i Gruzję. Tylko silni mogą liczyć na sojuszników. Będziemy działać zgodnie z założeniami polityki śp. prof. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Abyśmy mogli wykonać te zadania, potrzebujemy silnego poparcia. Dlatego proszę:
Ryszard Terlecki
Kraków, 12 maja 2014 rok
Za półtora roku odbędą się wybory parlamentarne, od których wyniku zależeć będzie przyszłość Polski. Prawo i Sprawiedliwość będzie przekonywać wyborców, aby odsunąć od władzy koalicję PO-PSL, odbudować zniszczoną gospodarkę, przywrócić do życia polski przemysł, uzdrowić sądownictwo i cały wymiar sprawiedliwości, zdusić korupcję, skutecznie wzmocnić rodzinę, podnieść z upadku służbę zdrowia i szkolnictwo, odbudować armię. Będziemy walczyć o przywrócenie siły polskiego państwa, które musi zapewnić swoim obywatelom dostatek i bezpieczeństwo.
Ale dziś stajemy przed wyborami do europarlamentu, które przesądzą o pozycji Polski wewnątrz Unii Europejskiej, o znaczeniu Polski w świecie. Chcemy wygrać te wybory, aby osiągnąć trzy najważniejsze cele.
Po pierwsze chcemy doprowadzić do wyrównania różnic w rozwoju gospodarczym, w poziomie życia Polaków z obywatelami bogatszej części Europy, chcemy polskiej młodzieży zapewnić takie same warunki zdobycia wykształcenia i znalezienia pracy, jakie mają jej rówieśnicy na Zachodzie. Możemy tego dokonać przez wyrównanie dopłat dla rolników i przedsiębiorców z dopłatami, które przyznawane są w Niemczech czy we Francji. Stypendia dla polskich uczniów i studentów, fundusze zapewniające lepsze warunki wychowania dzieci czy opieki nad osobami w podeszłym wieku, muszą być takie same, jak w bogatych krajach Unii Europejskiej.
Po drugie musimy powstrzymać docierającą już do Polski falę chorych ideologii, moralnego nihilizmu, obyczajowych patologii, politycznego cwaniactwa, prywaty i chciwości. Musimy ochronić polską młodzież i polską rodzinę przed propagandą dewiacji, musimy uchronić polski patriotyzm przed zakusami sprzedawczyków. Wielu Europejczyków nie chce wyrzec się swojej wiary i tradycji, musimy wspólnie z nimi obronić fundamenty naszej cywilizacji i kultury.
Przyszło nam żyć na przeciągu historii, między Rosją, a Niemcami, które chętnie dogadują się nad naszymi głowami. Dlatego po trzecie, aby zapewnić bezpieczeństwo nam i naszym dzieciom, będziemy budować – w ramach Unii Europejskiej, ale także poza jej granicami – sojusz państw podobnie jak my narażonych na rosyjsko-niemiecką dominację. Będziemy zabiegać o sojusz państw od Finlandii po Turcję, razem z naszymi przyjaciółmi z Węgier, Słowacji, Rumunii, Łotwy. Będziemy chcieli pozyskać dla takiego sojuszu Litwę i Ukrainę, Mołdawię i Gruzję. Tylko silni mogą liczyć na sojuszników. Będziemy działać zgodnie z założeniami polityki śp. prof. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Abyśmy mogli wykonać te zadania, potrzebujemy silnego poparcia. Dlatego proszę:
25 maja głosujcie Państwo na nas, głosujcie na Prawo i Sprawiedliwość.
Ryszard Terlecki
Kraków, 12 maja 2014 rok
piątek, 28 lutego 2014
NSA oddalił skargę kasacyjną
NSA oddalił skargę kasacyjną RG Szerzyny
Dnia 5 lutego 2014 r. zapadł Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie w sprawie skargi Gminy Szerzyny na Wyrok WSA w Krakowie w sprawie uchwały Rady Gminy Szerzyny w przedmiocie określania dni i godzin otwierania i zamykania placówek handlu detalicznego i zakładów usługowych dla ludności.
Oto treść tego Wyroku.
Sygn.akt II GSK 1756/12
Wyrok
w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej
dnia 5 lutego 2014 r.
Naczelny Sąd Administracyjny w składzie:
Przewodniczący Sędzia NSA Cezary Pryca
Sędzia NSA Czesława Socha
Sędzia del. WSA Zbigniew Czarnik (spr.)
Protokolant Patrycja Kozłowska
po rozpoznaniu w dniu 5 lutego 2014 r.
na rozprawie w Izbie Gospodarczej
skargi kasacyjnej Rady Gminy Szerzyny
od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie
z dnia 19 czerwca 2012 r. sygn. akt III SA/Kr 1215/11
w sprawie ze skargi Prokuratora Rejonowego w Tarnowie
na uchwałę Rady Gminy Szerzyny
z dnia 12 listopada 2009 r. nr. XXXI/305/09
w przedmiocie określenia dni i godzin otwierania oraz zamykania placówek handlu detalicznego, zakładów usługowych dla ludności
oddala skargę kasacyjną.
A to znaczy, że utrzymany został w mocy Wyrok WSA w Krakowie, który stwierdza, że Rada Gminy Szerzyny nie miała prawa zakazywać handlu w niedziele.
Cała ta sprawa trwająca od listopada 2009 r. świadczy o tym, nie pierwszy już raz, że w Radzie Gminy w większości zasiadają ludzie nie tylko nie znający obowiązującego prawa ale i wyjątkowo odporni na argumenty.
Obecnie kiedy zapadł już ostateczny Wyrok nasuwają się dwa pytania:
1. Czy i w jaki sposób Gmina wynagrodzi ponad czteroletnie straty finansowe poszkodowanym handlowcom?
2. Jak długo Gmina będzie zatrudniać na etacie Radcy Prawnego Panią, która nie pierwszy już raz wykazuje się kiepską znajomością prawa?
-----------------------------------------------
Ci z Państwa którzy pragną sobie przypomnieć o co w tej sprawie chodziło lub nie znają tej sprawy proszeni są o wpisanie w wyszukiwarce blogu numeru sprawy XXXI/305/09 lub otwarcia wpisu z dnia 12 lutego 2010. Pierwszym wpisem tego dnia jest WOKANDA - zażalenie na postanowienie prokuratora, drugim Godziny pracy dyrektora GCKiCZ (nie zwiazany z ta sprawą) a trzecim Uzasadnienie zażalenia.
Dnia 5 lutego 2014 r. zapadł Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie w sprawie skargi Gminy Szerzyny na Wyrok WSA w Krakowie w sprawie uchwały Rady Gminy Szerzyny w przedmiocie określania dni i godzin otwierania i zamykania placówek handlu detalicznego i zakładów usługowych dla ludności.
Oto treść tego Wyroku.
Sygn.akt II GSK 1756/12
Wyrok
w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej
dnia 5 lutego 2014 r.
Naczelny Sąd Administracyjny w składzie:
Przewodniczący Sędzia NSA Cezary Pryca
Sędzia NSA Czesława Socha
Sędzia del. WSA Zbigniew Czarnik (spr.)
Protokolant Patrycja Kozłowska
po rozpoznaniu w dniu 5 lutego 2014 r.
na rozprawie w Izbie Gospodarczej
skargi kasacyjnej Rady Gminy Szerzyny
od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie
z dnia 19 czerwca 2012 r. sygn. akt III SA/Kr 1215/11
w sprawie ze skargi Prokuratora Rejonowego w Tarnowie
na uchwałę Rady Gminy Szerzyny
z dnia 12 listopada 2009 r. nr. XXXI/305/09
w przedmiocie określenia dni i godzin otwierania oraz zamykania placówek handlu detalicznego, zakładów usługowych dla ludności
oddala skargę kasacyjną.
A to znaczy, że utrzymany został w mocy Wyrok WSA w Krakowie, który stwierdza, że Rada Gminy Szerzyny nie miała prawa zakazywać handlu w niedziele.
Cała ta sprawa trwająca od listopada 2009 r. świadczy o tym, nie pierwszy już raz, że w Radzie Gminy w większości zasiadają ludzie nie tylko nie znający obowiązującego prawa ale i wyjątkowo odporni na argumenty.
Obecnie kiedy zapadł już ostateczny Wyrok nasuwają się dwa pytania:
1. Czy i w jaki sposób Gmina wynagrodzi ponad czteroletnie straty finansowe poszkodowanym handlowcom?
2. Jak długo Gmina będzie zatrudniać na etacie Radcy Prawnego Panią, która nie pierwszy już raz wykazuje się kiepską znajomością prawa?
-----------------------------------------------
Ci z Państwa którzy pragną sobie przypomnieć o co w tej sprawie chodziło lub nie znają tej sprawy proszeni są o wpisanie w wyszukiwarce blogu numeru sprawy XXXI/305/09 lub otwarcia wpisu z dnia 12 lutego 2010. Pierwszym wpisem tego dnia jest WOKANDA - zażalenie na postanowienie prokuratora, drugim Godziny pracy dyrektora GCKiCZ (nie zwiazany z ta sprawą) a trzecim Uzasadnienie zażalenia.
Głosować czy nie?
Wybory do Parlamentu Europejskiego to pierwsze z serii wyborów przed którymi stają obywatele polscy. Następny wybór to Wybory Samorządowe, później wybory do Sejmu i w końcu wybór Prezydenta RP.
Stając w obliczu tych wyborów musimy w pierwszej kolejności odpowiedzieć sobie na pytanie - głosować czy nie? Wziąć udział w wyborach czy nie?
Pytanie o tyle zasadne, że RP nie jest państwem demokratycznym. W procedurze demokratycznych wyborów kandydatem może być każdy a wygrywa wybory ten kto uzyska co najmniej 50% plus 1 głos.
W urządzanych w RP wyborach kandydatów wystawia kilku szefów zarejestrowanych partii lub komitetów wyborczych czyli nasz wybór jest ograniczony do wyboru kogoś z góry wskazanych co ma niewiele wspólnego z demokracją.
Po drugie, z uwagi na fakt, że spora część społeczeństwa wstrzymuje się od głosu poprzez nie branie udziału w głosowaniu, żaden z wybrańców nie uzyskuje wyniku co najmniej 50% plus jeden głos. Ostatnio wybrany Prezydent RP i wójt Gminy Szerzyny uzyskali tylko 26% poparcie co znaczy, że 74% uprawnionych do głosowania tych "zwycięzców" nie poparło a mimo tego ci "zwycięscy" są przekonani, że reprezentują całe społeczeństwo.
Demokratyczna procedura wyboru jest stosowana nawet w tak hierarchicznych strukturach władzy jak kościół katolicki lub mafia.
Podczas wyboru Papieża, kardynałowie zamknięci są na klucz w kaplicy i głosują na jednego z siebie. Po pierwszym głosowaniu, mimo że pod natchnieniem Ducha Św. na ogół nikt nie uzyskuje wymaganej większości. Głosowania powtarza się dotąd aż któryś z kardynałów uzyska co najmniej 50% plus jeden głos.
To samo jeśli idzie o organizacje mafijne. Trudno sobie wyobrazić ze szefem mafii zostanie ktoś kto nie będzie miał poparcia większości.
Jednak te demokratyczne procedury nie obowiązują przy wybieraniu niby naszych przedstawicieli na szczeblu państwowym czy samorządowym.
Nic więc dziwnego, ze prawie połowa uprawnionych do głosowania nie bierze udziału w niby demokratycznych wyborach.
Niemniej jednak, mimo tej "szopki wyborczej", powinniśmy brać udział w wyborach dlatego, że jest to nasza obywatelska powinność. Jeśli nie znajdziemy na liście kogoś kogo chcemy poprzeć możemy przecież skreślić wszystkich dając tym sposobem wyraz swemu obywatelskiemu sprzeciwowi.
Inne znaczenie ma informacja ze frekwencja była niska, np. 51% obywateli nie wzięło udziału w wyborach a zupełnie inna informacja że 51% oddanych głosów było nie ważnych.
Przy frekwencji nawet 10% nie sposób unieważnić wyborów, natomiast jeżeli byłoby 51% głosów nieważnych można by wniesc sprawe o nieuwaznienie wyborow.
Reasumujac.
Nasza obywatelska powinnoscia jest uczestnictwo w wyborach. Ci co nie biora udzialu w wyborach sami siebie pozbywaja godnosci obywatela.
Stając w obliczu tych wyborów musimy w pierwszej kolejności odpowiedzieć sobie na pytanie - głosować czy nie? Wziąć udział w wyborach czy nie?
Pytanie o tyle zasadne, że RP nie jest państwem demokratycznym. W procedurze demokratycznych wyborów kandydatem może być każdy a wygrywa wybory ten kto uzyska co najmniej 50% plus 1 głos.
W urządzanych w RP wyborach kandydatów wystawia kilku szefów zarejestrowanych partii lub komitetów wyborczych czyli nasz wybór jest ograniczony do wyboru kogoś z góry wskazanych co ma niewiele wspólnego z demokracją.
Po drugie, z uwagi na fakt, że spora część społeczeństwa wstrzymuje się od głosu poprzez nie branie udziału w głosowaniu, żaden z wybrańców nie uzyskuje wyniku co najmniej 50% plus jeden głos. Ostatnio wybrany Prezydent RP i wójt Gminy Szerzyny uzyskali tylko 26% poparcie co znaczy, że 74% uprawnionych do głosowania tych "zwycięzców" nie poparło a mimo tego ci "zwycięscy" są przekonani, że reprezentują całe społeczeństwo.
Demokratyczna procedura wyboru jest stosowana nawet w tak hierarchicznych strukturach władzy jak kościół katolicki lub mafia.
Podczas wyboru Papieża, kardynałowie zamknięci są na klucz w kaplicy i głosują na jednego z siebie. Po pierwszym głosowaniu, mimo że pod natchnieniem Ducha Św. na ogół nikt nie uzyskuje wymaganej większości. Głosowania powtarza się dotąd aż któryś z kardynałów uzyska co najmniej 50% plus jeden głos.
To samo jeśli idzie o organizacje mafijne. Trudno sobie wyobrazić ze szefem mafii zostanie ktoś kto nie będzie miał poparcia większości.
Jednak te demokratyczne procedury nie obowiązują przy wybieraniu niby naszych przedstawicieli na szczeblu państwowym czy samorządowym.
Nic więc dziwnego, ze prawie połowa uprawnionych do głosowania nie bierze udziału w niby demokratycznych wyborach.
Niemniej jednak, mimo tej "szopki wyborczej", powinniśmy brać udział w wyborach dlatego, że jest to nasza obywatelska powinność. Jeśli nie znajdziemy na liście kogoś kogo chcemy poprzeć możemy przecież skreślić wszystkich dając tym sposobem wyraz swemu obywatelskiemu sprzeciwowi.
Inne znaczenie ma informacja ze frekwencja była niska, np. 51% obywateli nie wzięło udziału w wyborach a zupełnie inna informacja że 51% oddanych głosów było nie ważnych.
Przy frekwencji nawet 10% nie sposób unieważnić wyborów, natomiast jeżeli byłoby 51% głosów nieważnych można by wniesc sprawe o nieuwaznienie wyborow.
Reasumujac.
Nasza obywatelska powinnoscia jest uczestnictwo w wyborach. Ci co nie biora udzialu w wyborach sami siebie pozbywaja godnosci obywatela.
wtorek, 11 lutego 2014
Józef Mitoraj „Sowiński”
Józef Mitoraj „Sowiński” (kierownik Placówki WiN Szerzyny i dowódca grupy dywersyjnej)
W związku ze zbliżającym się 1 marca świętem "Żołnierzy Wyklętych" postanowiłem odszukać tych niezłomnych w naszej gminie.
W Zeszytach Historycznych WiN-u natrafiłem na wpis dotyczący akcji Placówki WiN Szerzyny. Akcja miała miejsce w Tarnowie, we wrześniu 1946 r. i była nieudaną próbą likwidacji Lwa Sobolewa, sowieckiego doradcy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Tarnowie.
Oto obszerne fragmenty wpisu.
Likwidacja Lwa Sobolewa
Na sposób funkcjonowania PUBP w Tarnowie decydujący wpływ wywierał w 1946 r. „sowietnik” kpt. Lew Sobolew. Jego zdanie było ważniejsze niż decyzje kierownika urzędu. Ze skąpych źródeł można wnioskować, że był zwolennikiem prostych, szybkich rozwiązań, polegających na aresztowaniu podejrzanych bez specjalnego rozpracowania, a następnie uzyskania „dowodów” drogą brutalnych przesłuchań. To właśnie jego polecenia doprowadziły do pochopnej próby aresztowania członków młodzieżowej organizacji konspiracyjnej w lutym 1946 r., zakończonej śmiercią dwóch ubowców i jednego konspiratora.
Likwidacja „sowietnika” przy PUBP w Tarnowie wiązała się z początkiem „wsypy” struktur WiN w tarnowskim, których efektem było rozbicie II ZG WiN. 4 VIII 1946 r. w podtarnowskiej Łękawicy aresztowano Wiesława Budzika, jednego z członków oddziału NZW Tadeusza Gajdy „Tarzana”29, od kilku tygodni współpracującego z działaczami Inspektoratu Tarnowskiego Brygad Wywiadowczych WiN. Na polecenie Sobolewa, aresztowanego poddano torturom, m.in. powieszonego za ręce wykręcone do tyłu przypiekano palącą się pod stopami benzyną. W wyniku okrutnego śledztwa bezpieka uzyskała dane o innych członkach oddziału, a następnie o tarnowskich działaczach WiN.
O brutalnych metodach śledczych i szybkich postępach śledztwa alarmował Borowca „Korkociąg” – sam zagrożony dekonspiracją i aresztowaniem. Po raz kolejny „Idzikowski” przekazał informację Kowalowi, który miał podjąć decyzję o likwidacji. Bezpośrednio po swoim aresztowaniu inspektor tarnowski bardziej szczegółowo opisał drogę do wydania wyroku na „sowietnika”. Według tego zeznania, meldunek „Korkociąga” trafił do „Idzikowskiego”, ten przekazał go ówczesnemu kierownikowi Rady WiN Tarnów „Trawce”, a od niego otrzymał go inspektor „Sanecki” („Zamorski”; mimo zmian pseudonimów podwładni i tak używali dawnego ps. „Rola”). Na comiesięcznym spotkaniu w Krakowie zamiar likwidacji Sobolewa miał zaakceptować kierownik Okręgu WiN Kraków Wojciech Szczepański „Bartosz”.
„Sanecki” po raz kolejny akcję powierzył J. Jandzisiowi. „Sosna” przyjął dowództwo nad likwidacją, jednak nie zgodził się na udział w akcji żołnierzy swojego oddziału. Bolesław Kalaciński po aresztowaniu pisał:
w sierpniu 1946 przyjechał do Mościc na kontakt „Sosna” z „Rolą” i „Rola” wręczył „Sośnie” na piśmie rozkaz zlikwidowania Sobolewa i to w bardzo szybkim czasie. Termin jaki „Rola” określił był kilkudniowy. Rozkaz ten rzekomo miał „Rola” otrzymać z centrali. „Sosna” dość długo oponował temu żądaniu tłumacząc się, że nie posiada ani ludzi ani broni. Wtedy „Rola” wydał mi polecenie ściągnięcia ludzi od [Józefa Mitoraja] „Sowińskiego”.
Wydaje się jednak, że właściwym motywem rezygnacji z udziału w akcji żołnierzy oddziału osłony Inspektoratu było zbyt duże ryzyko po niedawnej likwidacji Świątka. Mieszkający w Mościcach podwładni „Sosny” byli zbyt dobrze znani w Tarnowie i mogliby zostać rozpoznani, zwłaszcza że, tak jak w przypadku likwidacji Świątka, akcja miała być przeprowadzona za dnia w miejscu publicznym. Tę wersję potwierdzał zresztą w innym dokumencie B. Kalaciński.
Jak zeznawał po aresztowaniu „Sosna”, po otrzymaniu rozkazu likwidacji:
z polecenia „Roli” przyjechał do mnie funkcjonariusz Wójcik, z którym to udałem się do Tarnowa i gdy kapitan Sobolew wyszedł z domu do Urzędu – ten wskazał mi kpt. Sobolewa mówiąc, że to jest ten.
Rozbieżne zeznania nie pozwalają precyzyjnie odtworzyć przebiegu pierwszej próby zlikwidowania „sowietnika”. Wiadomo, że 29 VIII 1946 r. na spotkaniu w katedrze tarnowskiej Józef Mitoraj „Sowiński” (kierownik Placówki WiN Szerzyny i dowódca grupy dywersyjnej) otrzymał od Bolesława Kalacińskiego, który wystąpił jako „Jaworski”, polecenie przysłania 3 września ze swojej placówki sześciu ludzi z bronią krótką. Nastąpiło to podobno dzień później, czyli 4 września. Według różnych wersji „Sowińskiemu” towarzyszyło czterech do sześciu ludzi, nie jest też jasne ile dni i jak liczna grupa pozostała w Tarnowie, nocując u Jana Saka w Rzędzinie. Prawdopodobnie grupie towarzyszyła też łączniczka Mitoraja (NN) „Zosia”, która miała przywieźć broń. Kontakt pomiędzy „Sowińskim” i jego ludźmi a „Sosną” i Tadeuszem Puchałą „Konradem” został nawiązany przy al. Sanguszki w Tarnowie w obecności B. Kalacińskiego. „Sowiński” przekazał „Sośnie” swoich ludzi, a sam wyjechał z Tarnowa.
Pierwsza próba likwidacji nie powiodła się, jak zeznawał J. Jandziś:
udałem się około godziny 11.00 koło Bezpieczeństwa gdzie on [Sobolew – przyp. aut.] często wychodził do budynku NKWD, który znajdował się około 100 metrów od budynku gdzie mieścił się Urząd Bezpieczeństwa […] wskazałem szefa kiedy wyszedł, gdy oni [ludzie „Sowińskiego” – przyp. aut.] na ulicy zaczęli ładować broń, to się zrobił popłoch na ulicy i nie mogli dokonać wyroku.
Zdekonspirowani wykonawcy już 5 lub dopiero 7 września opuścili Tarnów. Według „Sowińskiego”, do trzyosobowej grupy, z którą „Sosna” miał wykonać „robotę”, należeli Gustaw Bunar „Kruk”, Józef Mitoraj „Ryś” i Bolesław Mitoraj „Jastrząb”.
Losy konspiratorów
UB zaciekle tropił w kolejnych miesiącach i latach osoby zaangażowane w akcje likwidacyjne, a po ich aresztowaniu doprowadzał do skazania przed komunistycznymi sądami na surowe kary. Nie od razu jednak orientował się, kto jaką rolę rzeczywiście w tych akcjach odegrał.
21 września funkcjonariusze PUBP w Tarnowie aresztowali cztery osoby związane z niedoszłym zamachem na Sobolewa: Jana Saka i jego syna Tadeusza, Zdzisława [? – tak w aktach] Puchałę i Józefa Mitoraja. Wkrótce znali też nazwiska sześciu członków patrolu „Sowińskiego”, ale ich nie ujęli. Wiedzieli też o udziale w akcji Bolesława Kalacińskiego. Ten ostrzeżony o wpadce placówki w Szerzynach jeszcze 21 września zaczął się ukrywać i ujawnił się (w bardzo ogólnej formie) 8 IV 1947 r. w Szczecinie. Mimo to pozostał poza terenem Tarnowskiego, co nie uchroniło go od zatrzymania podczas wielkiej fali aresztowań tarnowskich winowców na przełomie 1948 i 1949 r.
Więcej informacji na temat "Żołnierzy Wyklętych" znajdą Państwo pod poniższym adresem:
http://podziemiezbrojne.blox.pl/html/1310721,262146,169,170.html?1,1
Jeśli ktoś z Państwa znał którąś z wymienionych powyżej osób proszę o kontakt: 14-6519-455.
W związku ze zbliżającym się 1 marca świętem "Żołnierzy Wyklętych" postanowiłem odszukać tych niezłomnych w naszej gminie.
W Zeszytach Historycznych WiN-u natrafiłem na wpis dotyczący akcji Placówki WiN Szerzyny. Akcja miała miejsce w Tarnowie, we wrześniu 1946 r. i była nieudaną próbą likwidacji Lwa Sobolewa, sowieckiego doradcy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Tarnowie.
Oto obszerne fragmenty wpisu.
Likwidacja Lwa Sobolewa
Na sposób funkcjonowania PUBP w Tarnowie decydujący wpływ wywierał w 1946 r. „sowietnik” kpt. Lew Sobolew. Jego zdanie było ważniejsze niż decyzje kierownika urzędu. Ze skąpych źródeł można wnioskować, że był zwolennikiem prostych, szybkich rozwiązań, polegających na aresztowaniu podejrzanych bez specjalnego rozpracowania, a następnie uzyskania „dowodów” drogą brutalnych przesłuchań. To właśnie jego polecenia doprowadziły do pochopnej próby aresztowania członków młodzieżowej organizacji konspiracyjnej w lutym 1946 r., zakończonej śmiercią dwóch ubowców i jednego konspiratora.
Likwidacja „sowietnika” przy PUBP w Tarnowie wiązała się z początkiem „wsypy” struktur WiN w tarnowskim, których efektem było rozbicie II ZG WiN. 4 VIII 1946 r. w podtarnowskiej Łękawicy aresztowano Wiesława Budzika, jednego z członków oddziału NZW Tadeusza Gajdy „Tarzana”29, od kilku tygodni współpracującego z działaczami Inspektoratu Tarnowskiego Brygad Wywiadowczych WiN. Na polecenie Sobolewa, aresztowanego poddano torturom, m.in. powieszonego za ręce wykręcone do tyłu przypiekano palącą się pod stopami benzyną. W wyniku okrutnego śledztwa bezpieka uzyskała dane o innych członkach oddziału, a następnie o tarnowskich działaczach WiN.
O brutalnych metodach śledczych i szybkich postępach śledztwa alarmował Borowca „Korkociąg” – sam zagrożony dekonspiracją i aresztowaniem. Po raz kolejny „Idzikowski” przekazał informację Kowalowi, który miał podjąć decyzję o likwidacji. Bezpośrednio po swoim aresztowaniu inspektor tarnowski bardziej szczegółowo opisał drogę do wydania wyroku na „sowietnika”. Według tego zeznania, meldunek „Korkociąga” trafił do „Idzikowskiego”, ten przekazał go ówczesnemu kierownikowi Rady WiN Tarnów „Trawce”, a od niego otrzymał go inspektor „Sanecki” („Zamorski”; mimo zmian pseudonimów podwładni i tak używali dawnego ps. „Rola”). Na comiesięcznym spotkaniu w Krakowie zamiar likwidacji Sobolewa miał zaakceptować kierownik Okręgu WiN Kraków Wojciech Szczepański „Bartosz”.
„Sanecki” po raz kolejny akcję powierzył J. Jandzisiowi. „Sosna” przyjął dowództwo nad likwidacją, jednak nie zgodził się na udział w akcji żołnierzy swojego oddziału. Bolesław Kalaciński po aresztowaniu pisał:
w sierpniu 1946 przyjechał do Mościc na kontakt „Sosna” z „Rolą” i „Rola” wręczył „Sośnie” na piśmie rozkaz zlikwidowania Sobolewa i to w bardzo szybkim czasie. Termin jaki „Rola” określił był kilkudniowy. Rozkaz ten rzekomo miał „Rola” otrzymać z centrali. „Sosna” dość długo oponował temu żądaniu tłumacząc się, że nie posiada ani ludzi ani broni. Wtedy „Rola” wydał mi polecenie ściągnięcia ludzi od [Józefa Mitoraja] „Sowińskiego”.
Wydaje się jednak, że właściwym motywem rezygnacji z udziału w akcji żołnierzy oddziału osłony Inspektoratu było zbyt duże ryzyko po niedawnej likwidacji Świątka. Mieszkający w Mościcach podwładni „Sosny” byli zbyt dobrze znani w Tarnowie i mogliby zostać rozpoznani, zwłaszcza że, tak jak w przypadku likwidacji Świątka, akcja miała być przeprowadzona za dnia w miejscu publicznym. Tę wersję potwierdzał zresztą w innym dokumencie B. Kalaciński.
Jak zeznawał po aresztowaniu „Sosna”, po otrzymaniu rozkazu likwidacji:
z polecenia „Roli” przyjechał do mnie funkcjonariusz Wójcik, z którym to udałem się do Tarnowa i gdy kapitan Sobolew wyszedł z domu do Urzędu – ten wskazał mi kpt. Sobolewa mówiąc, że to jest ten.
Rozbieżne zeznania nie pozwalają precyzyjnie odtworzyć przebiegu pierwszej próby zlikwidowania „sowietnika”. Wiadomo, że 29 VIII 1946 r. na spotkaniu w katedrze tarnowskiej Józef Mitoraj „Sowiński” (kierownik Placówki WiN Szerzyny i dowódca grupy dywersyjnej) otrzymał od Bolesława Kalacińskiego, który wystąpił jako „Jaworski”, polecenie przysłania 3 września ze swojej placówki sześciu ludzi z bronią krótką. Nastąpiło to podobno dzień później, czyli 4 września. Według różnych wersji „Sowińskiemu” towarzyszyło czterech do sześciu ludzi, nie jest też jasne ile dni i jak liczna grupa pozostała w Tarnowie, nocując u Jana Saka w Rzędzinie. Prawdopodobnie grupie towarzyszyła też łączniczka Mitoraja (NN) „Zosia”, która miała przywieźć broń. Kontakt pomiędzy „Sowińskim” i jego ludźmi a „Sosną” i Tadeuszem Puchałą „Konradem” został nawiązany przy al. Sanguszki w Tarnowie w obecności B. Kalacińskiego. „Sowiński” przekazał „Sośnie” swoich ludzi, a sam wyjechał z Tarnowa.
Pierwsza próba likwidacji nie powiodła się, jak zeznawał J. Jandziś:
udałem się około godziny 11.00 koło Bezpieczeństwa gdzie on [Sobolew – przyp. aut.] często wychodził do budynku NKWD, który znajdował się około 100 metrów od budynku gdzie mieścił się Urząd Bezpieczeństwa […] wskazałem szefa kiedy wyszedł, gdy oni [ludzie „Sowińskiego” – przyp. aut.] na ulicy zaczęli ładować broń, to się zrobił popłoch na ulicy i nie mogli dokonać wyroku.
Zdekonspirowani wykonawcy już 5 lub dopiero 7 września opuścili Tarnów. Według „Sowińskiego”, do trzyosobowej grupy, z którą „Sosna” miał wykonać „robotę”, należeli Gustaw Bunar „Kruk”, Józef Mitoraj „Ryś” i Bolesław Mitoraj „Jastrząb”.
Losy konspiratorów
UB zaciekle tropił w kolejnych miesiącach i latach osoby zaangażowane w akcje likwidacyjne, a po ich aresztowaniu doprowadzał do skazania przed komunistycznymi sądami na surowe kary. Nie od razu jednak orientował się, kto jaką rolę rzeczywiście w tych akcjach odegrał.
21 września funkcjonariusze PUBP w Tarnowie aresztowali cztery osoby związane z niedoszłym zamachem na Sobolewa: Jana Saka i jego syna Tadeusza, Zdzisława [? – tak w aktach] Puchałę i Józefa Mitoraja. Wkrótce znali też nazwiska sześciu członków patrolu „Sowińskiego”, ale ich nie ujęli. Wiedzieli też o udziale w akcji Bolesława Kalacińskiego. Ten ostrzeżony o wpadce placówki w Szerzynach jeszcze 21 września zaczął się ukrywać i ujawnił się (w bardzo ogólnej formie) 8 IV 1947 r. w Szczecinie. Mimo to pozostał poza terenem Tarnowskiego, co nie uchroniło go od zatrzymania podczas wielkiej fali aresztowań tarnowskich winowców na przełomie 1948 i 1949 r.
Więcej informacji na temat "Żołnierzy Wyklętych" znajdą Państwo pod poniższym adresem:
http://podziemiezbrojne.blox.pl/html/1310721,262146,169,170.html?1,1
Jeśli ktoś z Państwa znał którąś z wymienionych powyżej osób proszę o kontakt: 14-6519-455.
poniedziałek, 10 lutego 2014
Biografie radnych.
Kiedy przyjrzeć się notkom biograficznym a właściwie ich braku, tylko dwóch z ogólnej liczby piętnastu radnych było uprzejmych takie notki zamieścić, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że gminą Szerzyny administruje, podejrzaniej konduity sitwa.
Dlaczego sitwa? A no dlatego, że z wyjątkiem jednego radnego wszyscy pochodzą z trzech komitetów wyborczych - komitetu Wójta Kmiecika, komitetu jego chrześniaka i ówcześnie Przewodniczącego Rady Gminy - Gotfryda oraz komitetu dwóch sołtysów - Mitoraja i Niedzieli.
Komitet Wyborczy Wyborców (Kmiecika) Samorządni Gminy Szerzyny, który nienawistnicy zwą "Same się Żondzimy na Folwarku Gminy" wprowadził aż 7 bezradnych radnych w większości z wykształceniem podstawowym, co najwyżej po zawodówce.
Wykształciuchów z dużych wsi, w liczbie 4 (nie licząc jednego Karola) wprowadził do rady gminy Komitet Wyborczy Wyborców (Gotfryda) Razem dla Gminy Szerzyny, który nienawistnicy nazywają "Razem do gminnego koryta."
No i w końcu, KWW Sołectwa Razem, zwany przez nienawistników "Sowiectwa Razem", dwóch sołtysów, wprowadził 3 radnych, obu sołtysów i byłego dyrektora szkoły.
Policjant Marcin Bąk z KWW "Florian", jako jeden niezależny, sam się wprowadził do rady, pewnie za pomocą miejscowych strażaków, "tyż mundurowych".
Pozostałe cztery komitety, nie mające powiązań z sitwą, między innymi komitety PiS-u i PSL-u, nie wprowadziły do rady ani jednego przedstawiciela, mimo, że nasz gmina to gmina pisowska.
Dlaczego radni "podejrzanej konduity'?
A no dlatego, że Wyborca niezależny, nie stanowiący i/lub popierający klikę, "nic a nic" nie wie o kandydatach na radnych.
Nie wie, czy i jakie mają wykształcenie. Przykładem niech będzie obecny Przewodniczący Rady - Antas, który za nic nie chce ujawnić swojego podobno magisterskiego wykształcenia.
Wyborca nie wie, czy kandydat na radnego to przyzwoity człowiek czy też były ubek, członek pzpr bądź ormowiec, złodziej czy też zwykła prostytutka.
Wyborca nie wie, czy kandydat na radnego to uczciwy, ciężko pracujący człowiek czy też lump spod czerwonej gwiazdy lub budki z piwem, pasożytujący na rodzinie i znajomych.
W tym miejscu warto zwrócić uwagę na fakt, że spora część naszych radnych to osoby nie zdolne do założenia rodziny i nie posiadające dzieci. Jak ktoś taki nie mający doświadczenia w opiece nad własną rodziną może wziąć w opiekę naszą gminną społeczność.
Wyborca nie wie, czy kandydat potrafi radzić sobie z własnym domowym budżetem, ile zarabia, ile wydaje i ile potrafi zaoszczędzić?
Większość naszych radnych w oświadczeniach majątkowych deklaruje, że nie ma zaoszczędzonych żadnych środków pieniężnych. Wielu posiada natomiast długi w postaci nie spłaconych pożyczek. Jak takim ludziom powierzyć kasę rzędu 26-ciu milionów.
Komitety Wyborcze Wyborców to koterie miejscowej kliki. To towarzystwa wzajemnej adoracji nie mające żadnych poglądów - ani politycznych ani gospodarczych. Nie mają i nie ogłaszają swych programów wyborczych. Ich jedynym celem jest dorwanie się do publicznej kasy czyli "koryta". Zdyscyplinowanie przychodzą do urn wyborczych i głosują na siebie.
Spora część obywateli uprawnionych do głosowania, zdając sobie z tego sprawę, nie bierze udziału w tej szopce wyborczej. Przykładem niech będzie wójt, który wygrał wybory w pierwszym podejściu mimo, że nie oddało na niego głosów aż 74% uprawnionych do głosowania. Radni wygrywają wybory liczbą kilkunastu procent. Nikt z ludzi administrujących naszą gminą nie otrzymał 50% plus 1 głos - i to nazywa się "demokratyczne wybory".
Z ogólnej liczby 15-tu radnych tylko dwóch było uprzejmych umieścić w BIP swoje krótkie noty biograficzne, pozostawiające wiele do życzenia, ale umieścili. Natomiast pozostała 13-tka not biograficznych nie umieściła, bo i po co.
Ten kto ich umieszczał na liście komitetu to ich zna a Wyborca i tak się nie liczy. Zwycięzca jest przecież znany jeszcze przed podliczeniem głosów.
Dlaczego tak się dzieje - o tym następnym razem.
Dlaczego sitwa? A no dlatego, że z wyjątkiem jednego radnego wszyscy pochodzą z trzech komitetów wyborczych - komitetu Wójta Kmiecika, komitetu jego chrześniaka i ówcześnie Przewodniczącego Rady Gminy - Gotfryda oraz komitetu dwóch sołtysów - Mitoraja i Niedzieli.
Komitet Wyborczy Wyborców (Kmiecika) Samorządni Gminy Szerzyny, który nienawistnicy zwą "Same się Żondzimy na Folwarku Gminy" wprowadził aż 7 bezradnych radnych w większości z wykształceniem podstawowym, co najwyżej po zawodówce.
Wykształciuchów z dużych wsi, w liczbie 4 (nie licząc jednego Karola) wprowadził do rady gminy Komitet Wyborczy Wyborców (Gotfryda) Razem dla Gminy Szerzyny, który nienawistnicy nazywają "Razem do gminnego koryta."
No i w końcu, KWW Sołectwa Razem, zwany przez nienawistników "Sowiectwa Razem", dwóch sołtysów, wprowadził 3 radnych, obu sołtysów i byłego dyrektora szkoły.
Policjant Marcin Bąk z KWW "Florian", jako jeden niezależny, sam się wprowadził do rady, pewnie za pomocą miejscowych strażaków, "tyż mundurowych".
Pozostałe cztery komitety, nie mające powiązań z sitwą, między innymi komitety PiS-u i PSL-u, nie wprowadziły do rady ani jednego przedstawiciela, mimo, że nasz gmina to gmina pisowska.
Dlaczego radni "podejrzanej konduity'?
A no dlatego, że Wyborca niezależny, nie stanowiący i/lub popierający klikę, "nic a nic" nie wie o kandydatach na radnych.
Nie wie, czy i jakie mają wykształcenie. Przykładem niech będzie obecny Przewodniczący Rady - Antas, który za nic nie chce ujawnić swojego podobno magisterskiego wykształcenia.
Wyborca nie wie, czy kandydat na radnego to przyzwoity człowiek czy też były ubek, członek pzpr bądź ormowiec, złodziej czy też zwykła prostytutka.
Wyborca nie wie, czy kandydat na radnego to uczciwy, ciężko pracujący człowiek czy też lump spod czerwonej gwiazdy lub budki z piwem, pasożytujący na rodzinie i znajomych.
W tym miejscu warto zwrócić uwagę na fakt, że spora część naszych radnych to osoby nie zdolne do założenia rodziny i nie posiadające dzieci. Jak ktoś taki nie mający doświadczenia w opiece nad własną rodziną może wziąć w opiekę naszą gminną społeczność.
Wyborca nie wie, czy kandydat potrafi radzić sobie z własnym domowym budżetem, ile zarabia, ile wydaje i ile potrafi zaoszczędzić?
Większość naszych radnych w oświadczeniach majątkowych deklaruje, że nie ma zaoszczędzonych żadnych środków pieniężnych. Wielu posiada natomiast długi w postaci nie spłaconych pożyczek. Jak takim ludziom powierzyć kasę rzędu 26-ciu milionów.
Komitety Wyborcze Wyborców to koterie miejscowej kliki. To towarzystwa wzajemnej adoracji nie mające żadnych poglądów - ani politycznych ani gospodarczych. Nie mają i nie ogłaszają swych programów wyborczych. Ich jedynym celem jest dorwanie się do publicznej kasy czyli "koryta". Zdyscyplinowanie przychodzą do urn wyborczych i głosują na siebie.
Spora część obywateli uprawnionych do głosowania, zdając sobie z tego sprawę, nie bierze udziału w tej szopce wyborczej. Przykładem niech będzie wójt, który wygrał wybory w pierwszym podejściu mimo, że nie oddało na niego głosów aż 74% uprawnionych do głosowania. Radni wygrywają wybory liczbą kilkunastu procent. Nikt z ludzi administrujących naszą gminą nie otrzymał 50% plus 1 głos - i to nazywa się "demokratyczne wybory".
Z ogólnej liczby 15-tu radnych tylko dwóch było uprzejmych umieścić w BIP swoje krótkie noty biograficzne, pozostawiające wiele do życzenia, ale umieścili. Natomiast pozostała 13-tka not biograficznych nie umieściła, bo i po co.
Ten kto ich umieszczał na liście komitetu to ich zna a Wyborca i tak się nie liczy. Zwycięzca jest przecież znany jeszcze przed podliczeniem głosów.
Dlaczego tak się dzieje - o tym następnym razem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)