9 września 2016 r. doszło do pierwszego pokazu długo oczekiwanego przez Polaków filmu Antoniego Krauze “Smoleńsk”, mimo że kolaboranci wszelkiej proweniencji rzucali producentom przysłowiowe “kłody pod nogi”. Dla przykładu, Komorowski nie zezwolił na kręcenie ujęć przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu.
Dopiero “dobra zmiana” stworzyła warunki do zakończenia post produkcji, w końcu premiery obrazu “Smoleńsk”, w przed dzień 77 miesięcznicy zbrodni zwanej “katastrofą” smoleńską.
W niewielkim, bo liczącym zaledwie 6,5 tys. mieszkańców miasteczku Tuchów także odbyła się premiera. Z odległej o kilkanaście kilometrów gminy Szerzyny na pokaz o godz. 17:00 przybyło zaledwie 6 osób - 3 druhów PTG “Sokół” wraz z małżonkami. Ponadto, na sali było jeszcze około 20 osób. Na seans o 19:30 bilety były podobno w większości wyprzedane.
Na sali kinowej, o godz. 17:00 nie widziałem ani przedstawicieli władz administracji samorządowej Tuchowa czy sąsiadujących gmin, przedstawicieli partii politycznych czy też innych organizacji społecznych wspieranych przez obecne PiS-owskie władze państwowe.
Film “Smoleńsk”, mimo że dotyczy znanych powszechnie faktów, opowiedziany przez autorów scenariusza i reżysera, każdego uczciwego i przyzwoitego człowieka i każdego Polaka wzruszy do łez. Faktografia opowieści dotyczy kolejnej w historii zbrodni na Narodzie Polskim, będącej tym razem efektem resetu stosunków USA-Rosja, zawartego 17 września 2009 r., w 70 rocznicę paktu Ribbentrop-Mołotow.